basen

Jak się karmi duże dziecko?

Pamiętam to jak dziś. To była połowa mojej pierwszej ciąży i z bliską koleżanką rozmawiałyśmy o inne dalszej, z którą ona miała kontakt, a ja nie. Ta dalsza koleżanka, karmiła córkę piersią kilkanaście miesięcy. „Wiesz wydaje mi się, że to jest jakiś problem w jej relacji z dzieckiem”- tak powiedziałam wtedy.

Czaicie? Dziś karmię pewnie już ze dwa razy tyle, co ona. Niektórzy uważają to za dziwne, inni pewnie za obrzydliwe. Generalnie nie robię z tego jakiegoś wielkiego halo, choć zdaję sobie sprawę, że karmienie dziecka powyżej drugiego roku życia, a do tego będąc (już) w zaawansowanej ciąży należy raczej do rzadkości. Dlaczego tak wyszło? Powiem szczerze: miałam bardzo z górki. Tak, jak na początku było bardzo POD górkę, to po roku cała kwestia karmienia piersią przestała wybijać się na pierwszy plan macierzyństwa, istniała jakoś tak przy okazji. Co mi pomogło „wytrwać” tak długo?

Powrót do pracy

Wiele kobiet sądzi, że powrót do pracy wyklucza karmienie. Cóż, jeśli wrócimy do pracy, gdy maluch jest wyłącznie na piersi, to rzeczywiście może to być kłopotliwe. Wiele zależy od tego, jak pracujemy, jak długo i uważam, że wszystko jest do zorganizowania, jeśli chęci są. Ja wracałam do pracy, gdy córka miała 16 miesięcy. Nie, nie przesypiała nocy, tak, ssała dość często. Oczywiście pierwsze tygodnie po powrocie wzmogły jej zapotrzebowanie na bliskość, ale to się szybko unormowało. Karmiłam rano po przebudzeniu, potem po powrocie i potem zwykle dopiero na wieczór. To było wygodne i nieobciążające. Z czasem z 40 minutowej sesji po pracy zrobiła się krótsza, a potem popołudniowa sesja po moim powrocie zupełnie zniknęła. Nigdy nie odcinałam karmienia radykalnie, czasem próbowałam zobaczyć, czy uda się córce wytrzymać dłużej, rozmawiałam z nią o tym, obiecywałam mleczko na dobranoc.

Nocne odstawienie

Bliżej 20-go miesiąca życia mojej córy zdecydowanie zaczęłam potrzebować przespanych nocy. Coś we mnie powiedziało dość i postanowiłam wziąć się za te nocki. Już staraliśmy się o drugą ciążę i chyba po prostu chciałam przespać kilka nocy przed powtórką z rozrywki. Dzięki spokojnej rozmowie, oferowaniu bliskości, szczerości udało się dość szybko i bezboleśnie. Zrobiłam to sama, bez pomocy męża, nie wynosiłam się z łóżka. Podawałam wodę, obiecywałam mleko rano, oferowałam przytulenie. Płacz pojawiał się przez 3 noce stopniowo się zmniejszając. Pierwsze w całości przespane nocki to była kwestia kilku tygodni. Dziś standardem jest jedna pobudka na łyk wody lub wcale. Nada śpimy wszyscy razem.

Ciąża

Należałam do tych szczęśliwych mam karmiących w ciąży, które nie cierpiały z powodu bólu piersi. Nawet jeśli tkliwość się pojawiała, nie było to coś nie do wytrzymania. Jednak dokuczały mi mdłości i często prosiłam córkę, żeby nie ssała i o dziwo ona się bardzo często zgadzała. Czasem naciskała i wtedy ulegałam, ale wiedziałam, że przyjęła do wiadomości, że cycuś nie jest już na żądanie, że nie ma do niego nieograniczonego dostępu. Po pierwszym trymestrze ciąży ilość mleka drastycznie spadła i właściwe przez cały drugi trymestr „mleka nie ma”, sączą się jakieś kropelki. Na pewno wpłynęło to na spadek entuzjazmu córki, ale nie skłoniło jej do odstawienia się. Potrafi zasnąć bez piersi (obecnie tylko w takiej sytuacji ssie), ale łatwiej jej jest z piersią, coraz części sama rezygnuje po chwili i wystarczy jej przytulenie. Mam teraz dylemat, jak postępować dalej.

Brak histerii

Moje dziecko nigdy nie darło się na mnie, nie szarpało za bluzkę, nie robiło publicznych awantur. Może dlatego, że jakoś naturalnie wprowadziłam pewne ograniczenia, kiedy wydawała mi się na to gotowa. Nie zawsze miałam ochotę karmic publicznie, kiedy już chodziła i jadła i piła inne rzeczy. Mówiłam jej o tym wprost. Z drugiej strony ona poza domem raczej nie bywała napastliwa. W ogóle mam wrażenie, że całkiem dobrze się ze sobą dogadujemy. Cóż, nie było mi trudno, miałam szczęście.

Otoczenie

Nikt mnie szczególnie nie wspierał w tej decyzji. Dominowała raczej postawa łagodnego zdziwienia, żarty mojego męża, jakobym robiła zakusy na rekord Guinessa w długości karmienia. Nie afiszowałam się karmieniem podczas spotkań rodzinnych, więc nie było to jakimś atrakcyjnym tematem. Z drugiej strony obracam się w środowisku, gdzie SIĘ KARMI, czy to spotkania LLL, czy spotkania chustowe, warsztaty RB czy inne sytuacje, nikt tu mnie nie ma za dziwoląga, a z komentarzy pediatry na ten temat, mogę się publicznie pośmiać i znajdę w otoczeniu zrozumienie:) Ginekolog oczywiście doradzał odstawienie, ale nie wytrzymał mojej argumentacji i machnął ręką. Położna, z którą mam rodzić, podczas rozmowy tylko się uśmiechnęła słysząc, że Hanka pyta o cycusia. Żyć (karmić) nie umierać!

P.S. Tak, moje dziecko je kotlety, umie nawet używać sztućców, spożywa mleko od krowy oraz herbatę. Nie, nie jest ode mnie uzależnione, zostaje z opiekunką, nie boi się obcych (za bardzo) i nawet została z dziadkami na noc ostatnio.

Czemu to wszystko opisałam? Bo nie lubię powszechnej wizji matki karmiącej-cierpiętnicy. Bo nie czuję, że się poświęciłam, nie jestem męczennicą. Nie złożyłam swojego życia intymnego czy relacji z mężem na ołtarzu karmienia. Nie starałam się nigdy mieć kontroli nad naszym karmieniem, nie sterowałam z nim. Starałam się być w tym naturalna i autentyczna i wszystko, co się działo wynikało ze mnie i z córki, z naszej relacji. I nadal tak się dzieje, niebawem do tego układu wkroczy druga córka. Pewnie będzie ciekawie.

 

Related Articles

4 Comments

  • Agnieszka Sierpień 02, 2016 01.24 pm

    Ja mam taki problem z karmieniem dużego dziecka, że mi nie wygodnie! Boli mnie kręgosłup, nie mogę się właściwie ułożyć, że trudno nam się dopasować. Złości mnie to i czasami chcę zakończyć karmienie…

    Reply 
    • kejt Sierpień 03, 2016 09.27 pm

      My już tylko na leżąco i w łóżku, więc luksus:) Może warto poszukać jakiegoś rozwiązania i wprowadzić zasadę np. tylko w domu lub tylko fotel czy inne wygodne miejsce??

      Reply 
  • Magda Lipiec 28, 2016 01.55 am

    Bardzo jestem ciekawa, jak Hania obejdzie się z karmieniem, kiedy urodzi się siostra. Słyszałam o tak różnych przypadkach…
    Pamiętam osłupienie na twarzy Natki, kiedy po moim powrocie ze szpitala z Leonem poprosiła o mleko i… ONO TAM BYŁO!!! 😀

    Reply 
    • Kejt
      Kejt Lipiec 29, 2016 09.01 pm

      Też jestem ciekawa i też dużo słyszałam i czytałam. Wiele tandemowych mam mówiło, że jasne reguły karmienia starszaka lub stałe pory/rytuały były pomocne. w przypadku 2,5 latki to może wypalić. W przypadku półtoraroczniaczki nie sądzę (dlatego szacun po wsze czasy dla Ciebie:)

      Reply 

Leave a Comment

Archiwum KejtPisze.pl

Nie kradnij!

Oświadczam, że wszystkie teksty i zdjęcia na blogu są moją własnością. Materiały, które nie są mojego autorstwa podpisuję źródłem. Proszę o niekopiowanie i niewykorzystywanie ich bez mojej zgody.