Bądź człowiekiem, nie przypadkiem. Tylko człowiek urodzi po ludzku

Ogromne wrażenie zrobiły na mnie ostatnie dwie rzeczy. Raport NIK o opiece okołoporodowej na oddziałach położniczych (TUTAJ) oraz viralowa cesarka, którą rozpowszechnia doula, Sophie Messager (TUTAJ). A te dwie rzeczy w zderzeniu ze sobą doprowadziły mnie do krystalicznie czystej konkluzji na temat tego, co musi się zmienić w polskim systemie rodzenia i śmiem twierdzić, że moje wnioski mogą mieć nawet nieco szersze zastosowanie.

Ta myśl była tak uderzająca, że nie mogłam się uspokoić dopóki nie usiadłam do komputera i nie zaczęłam jej spisywać. A miałam dużo innych rzeczy na głowie i mało czasu. Jednak ta myśl do mnie wracała- była najpierw jak olśnienie, mocne i wręcz bolesne, a potem jak natrętna melodia, która co chwilę tłucze się po głowie. Muszę to z siebie wypluć.  Pomyślałam o tym jak o metaforze- w skali makro to jest cały system i tysiące, miliony rodzących, a w skali mikro to jest moja historia, moje życie i  moje porody. Ale od początku.

NIK o porodówkach

Co mówi raport NIK? Jest źle. I nie ma co dyskutować nad liczbami- ilość cesarek jest duża i lekarze zganiają to na niedouczone pacjentki (rzekomo bagatelizują powagę tej operacji). Ilość interwencji medycznych takich jak kroplówki wzmagające skurcze, przebijanie pęcherza płodowego, rękoczyny (wyciskanie dzieci na różne sposoby z brzucha matek) i nacięcia krocza jest ogromna. Lekarze czynią to wszystko oczywiście dla dobra pacjentek, aby poród skrócić- to tłumaczenie mnie rozbawiło do łez. Nadal w Polsce rodzi się na wieloosobowych salach za parawanami- bez poszanowania prawa do intymności. Opieka laktacyjna leży i kwiczy. Na oddziałach znajdywano ulotki reklamujące mleko modyfikowane.

W raporcie czytamy:

W żadnym ze skontrolowanych oddziałów nie przestrzegano wszystkich standardów opieki okołoporodowej.

Niech to wystarczy.

Viralowa cesarka

Co zobaczymy na filmie Sophie? Dziecko wychodzące samodzielnie z rany po cesarskim cięciu. Dziecko w kontakcie skóra do skóry zaraz po narodzinach, które odbyły się poprzez operację. W opisie przeczytamy, że rodząca szukała szpitala, w którym będzie mogła urodzić przez CC na swoich zasadach. Z lustrem, które ktoś trzyma, aby wszystko widziała, ze swoją muzyką. Z kontaktem skóra do skóry przez 6 godzin zanim dziecko zostanie zmierzone i dokładniej zbadane (pierwsza ocena stanu noworodka odbywa się na mamie), z czekaniem na ustanie tętnienia pępowiny przed odpępnieniem. Film krąży po tematycznych grupach i wzbudza wiele emocji. Jedni twierdzą, że jest piękny. Inni zastanawiają się czy to bezpieczne. Lekarze bełkocą swoje o możliwości zakażenia otrzewnej i takich tam.

Ja tego filmu nie oceniam z perspektywy tego, co na nim jest przestawione, czy to jest ładne czy brzydkie, ale widzę, że rodząca postawiła swoje warunki. Rodzącą, która dokonała swojego wyboru podczas swojego porodu. Która doświadczyła wpływu na jakość narodzin swojego dziecka. A jakość ta dotyczy przecież nie tylko noworodka, ale i jej samej. Nie mnie oceniać, czy jej wybór jest trafny, czy słuszny. Ona tak zadecydowała, ktoś inny decyduje się rodzić w domu, ktoś inny w strumieniu górskim (jak TA kobieta)  i ja jestem właśnie za decyzją, za wyborem, za SPRAWSTWEM. Ona wiedziała jak chce urodzić i znalazła lekarzy, którzy jej w tym pomogli. Którzy jej wybory uszanowali. Być może wcześniej zawarto jakiś kompromis, może były rozmowy, może na coś się nie zgodzono- tego nie wiemy. Ale rodząca jest tutaj podmiotem, a nie przedmiotem. Ona urodziła swoje dziecko przez cesarskie cięcie. A nie „ją urodzono” jak mawia się szpitalach. To jest dla mnie uderzające, że to się odbyło na jej warunkach.

Kto od kogo ma prawo wymagać?

Raport NIK miażdży. I wiecie co? Nic się nie zmieni. Lekarze nie przestaną czuć się panami i władcami naszych ciał i umysłów. Nie przestaną nam kazać przeć, kazać leżeć, kazać być cicho, nie przestaną nam toczyć oksytocyny w żyłę, nacinać krocza bez pytania, zabierać dziecka do ważenia w 5 minut po narodzinach. Położne nie przestaną dokarmiać naszych dzieci mlekiem z proszku, aby móc pospać. Nie przestaną nas strofować, oceniać, manipulować. System nie przestanie traktować rodzących jak przypadków, pacjentów, sztuk mięsa do odliczenia na taśmie. System się nie uczłowieczy dopóki to my nie zaczniemy stawiać warunków. Dopóki nie wyjdziemy z roli pacjentek, by rodzić jak ludzie.

Nie jestem sobie w stanie wyobrazić takiego cięcia w Polsce. Nie ze względu na lekarzy. Nie wyobrażam sobie takiej odważnej rodzącej, która by to tak wymyśliła i dopięła swego. W naszym chorym systemie, nawet kobiety, które płacą słone pieniądze za „godny poród” w prywatnych klinikach są grzeczne i posłuszne, słuchają położnej, a potem są wdzięczne, bo przecież mają zdrowe dziecko. Bo przecież to jest najważniejsze, nie wypada się skarżyć. Tymczasem nawet tam, gdzie być może słychać więcej miłych słów, jest nieco uśmiechu i etykiety- taśma jest z reguły ta sama, tylko trochę krótsza. Wiem, co mówię, bo sama tego doświadczyłam.

Widzę, że powoli do kobiet dociera. Że to one rodzą, że personel medyczny to jest służba zdrowia i ma nam służyć pomocą w rodzeniu, a nie „nas rodzić”. Że mamy prawo decydować o tym, co stanie się z naszym dzieckiem, kiedy się urodzi, że możemy nie zgodzić się na dokarmianie, kąpanie, zakrapianie oczu, szczepienia i inne zastrzyki w pierwszej dobie życia. Że możemy nie zgodzić się na taką czy inną procedurę medyczną. Więc pójdźmy jeszcze krok dalej i zacznijmy również wymagać. Wymagać poszanowania naszej godności, intymności, szanowania naszych decyzji, emocji i pragnień- bez oceniania, recenzji i komentarzy. Zacznijmy słać skargi na zaniedbania, na błędy, na uchybienia, nawet na niemiłe komentarze. Zacznijmy z uwagą dobierać osoby, które będą nad nami sprawować opiekę (indywidualna praktyka położnej !!!), niech zacznie tu rządzić prawo rynku. Dobry usługodawca zarabia i żyje, słaby odpada. Za naszym porodem  i opieką nad kobietą ciężarną idą pieniądze. I to nie małe. Mamy prawo stawiać swoje warunki. To my mamy prawo być rozdrażnione i niemiłe, w końcu przyjeżdżamy z bólami porodowymi. Nie musimy się ugrzeczniać w nadziei, że ktoś potraktuje nas lepiej. Możemy zawsze poprosić o zmianę osoby, która sprawuje nad nami opiekę w danym momencie, poprosić o kontakt z przełożonym, lub odpuścić, spisać nazwisko i wysmarować paszkwila po fakcie. Ale nie bądźmy bierne, obojętne, nie odpuszczajmy.

I teraz puenta. To przykład pars pro toto. To mnie olśniło. Że mój pierwszy poród był systemowy. Że się podporządkowałam, że dałam się urodzić. Choć szczęśliwie nie doświadczyłam chamstwa, poniżenia czy choćby nieuprzejmości, mój poród był  taśmowy, przyspieszony, rutynowy. Żeby rodzić przy dźwiękach „proszę” i „dziękuję” wybuliłam niemało. Cóż, myślałam, że prywatna klinika zaoferuje mi coś więcej. Teraz wiem, że nie jest istotne, gdzie mój poród się odbędzie, choć oczywiście przywiązuję do tego wagę, ale najważniejsza jest moja postawa. A ona będzie roszczeniowa. I postawię na swoim w każdym jednym punkcie planu porodu, jeśli tylko będzie to obiektywnie możliwe.

 

 

Related Articles

12 komentarzy

  • Jane Styczeń 08, 2017 10.42 pm

    For the benefit of other readers I think I should point out this is my little brother-still in training! My brother in law in Norway also emailed me to say how “cute you are when angry”. Sio.8#&230;hpogr fools think they are funny.;) David would probably give them a job. He has a vacancy for a woman’s advisor, chaps!

    Reply 
  • Elias Benack Sierpień 30, 2016 12.10 am

    Nie zrozumcie mnie zle, nie mam na mysli zadnego terroryzmu, tylko wariant ukrainski badz gruzinski, kiedy to ludzie wyszli na ulice z twardym postanowieniem, ze nie beda sie rozchodzic, dopoki nie zostana osiagniete ich cele. Jestem szczerze przekonany, ze nie trzeba walczyc o serca tych ludzi, bo dowolne badania pokazuja, ze ludzie maja podobne przekonania jak ja czy moich towarzysze. Ich nie trzeba przeciagac na nasza strone, bo juz tam sa.

    Reply 
  • Dutchy Sierpień 28, 2016 10.11 pm

    Cóż, nie wiem jak to skomentować…
    Masz rację, że twoja postawa powinna być w dużym stopniu roszczeniowa a sam poród (w moim mniemaniu) powinien być współpraca rodziców z personelem
    Personel powinien pomagać, wspierać i dyktować warunki tylko gdy trzeba (nagła nieplanowana cesarka itp).
    Ciężko uwierzyć, że takie dziadostwo ma ciągle miejsce 10 lat po przystąpieniu do ue.
    Ja rodziłam pierwsze dziecko w Niemczech, drugie w Holandii, w tym jedno było skrajnym wcześniakiem i spedzilo miesiące w szpitalu. Opieka której doświadczyliśmy to chyba w Polsce jest świadczona w piecio gwiazdkowych hotelach, jak tak czytam co piszesz… Wstrząsające
    Nie mieszkam w PL już 15 lat więc nie mam doświadczenia z polskimi porodówkami…
    Dziewczyny walczcie o swoje prawa i godność. Poród powinien być tym momentem który chcesz pamiętać przez całe życie a nie tym, który chcesz zapomnieć.

    Reply 
    • Tess Styczeń 08, 2017 10.56 pm

      Man, someone give Dave Foley a TV show or something! The guy is funny as fuck but the booze is gonna kill him if he do&8ne#s217;t get his psycho cunt of an ex-wife off his back.

      Reply 
  • Alicja Lipiec 31, 2016 11.55 pm

    Podzielę się moimi przeżyciami. Chodziłam na szlołę rodzenia do Fundacji Rodzić po Ludzku. Rodziłam półtora roku temu w Św. Zofii. Miałam opłaconą położną-dule, która też pracowała w tym szpitalu. Zczytywalam się literaturą o porodzie naturalnym. Wiedziałam czego chcę. Jak przebiegł mój poród? Na siłę wyciągali mnie z wanny w celu robienia rutynowego ktg. Nie pozwolili mi chodzić bo ktg miało krótkie kable. Od położnej na dyżuże dowiedziałam się że to dlatego, że jestem gruba to tak często powtarzają zapis ktg bo przez tłuszcz kiepsko widać. Nie pozwolono mi rodzić na materacu na kolanach bo „przecież Pani nigdy wcześniej nie rodziła więc jak może wiedzieć jak chcę rodzić”. Strasząc zmuszono mnie do położenia się (!) na łóżku i kazano przeć (zamierzałam tego nie robić). Nacięto mnie bez pytania i poza skurczem. Szybko odcięto pępowinę. A wykupiona położna stała z boku i w żadnej dyskusji nie zabrała głosu bo na dyżurze była jej przełożona. Rodziłam z mężem, który we wszystkim mnie wspierał i razem ze mną dyskutował bezskutecznie z personelem. Do końca pobytu w szpitalu byłam „tą wariatką”, która miała swoją wizę. Efekt baby blues i utraty wizji swojego wymarzonego porodu był tragiczny. Nikomu tego nie życzę. Mam nadzieję, że urodzisz „po swojemu”. Mam wielką nadzieję że coś się zmieni.

    Reply 
    • kejt
      kejt Sierpień 03, 2016 09.25 pm

      Wstrząsające. Czy wyciągnęłaś jakiekolwiek konsekwencje za procedury wykonane bez zgody, czy powiedziałaś położnej, że Cie zawiodła- wystawiłaś jej gdzieś feedback (na forum, grupie FB itd?) ???? Strasznie Ci współczuję, że tak odebrano Ci Twój poród 🙁

      Reply 
      • Becky Styczeń 08, 2017 10.58 pm

        La red a la que te estas conectando necesita que configures la conexión en el teléfono para funcionar con cierta ip, dns, gateway, etueregcSam.nte la persona encargada de la red, podrá darte estos datos para que se los pongas a tu teléfono.

        Reply 
  • Zbyszek Lipiec 30, 2016 12.44 pm

    Pozwolę sobie zaprosić czytelników i do mnie, gdzie na naszej historii potwierdzam wyniki tego raportu. Uwaga, bo opadną Wam ręce :/
    https://mlodytata.pl/newsstyle/dlaczego-w-polsce-opieka-okoloporodowa-wyglada-fatalnie/

    Reply 
  • Ania Kuc Lipiec 29, 2016 10.22 pm

    Ja z perspektywy lekarza i mając za sobą też doświadczenie porodu myślę, że to mogłoby się zmienić. Przede wszystkim musiałoby się zmienić kształcenie. Praca lekarza, położnej to w dużej mierze jednak komunikacja z pacjentem, a nauka tego leży totalnie. Pamiętam jakieś pojedyncze zajęcia z psychologii ale to były jakieś formułki do wrycia na blachę, a nic a nic na temat komunikacji. Gdy odkryłam NVC to mnie oświeciło, że to jest genialne narzędzie do pracy z pacjentami. Tego powinni nas uczyć, technik motywacji, przekazywania trudnych informacji, w ogóle obycia z człowiekiem. A tak, po 6 latach trudnych studiów, gdzie też wielu ludzi trochę dziczeje, bo nie ma aż tyle czasu na interakcje ( później np. sami zakładamy rodziny), to z uczelni wychodzi banda społecznie upośledzonych nerdów, którzy widzą tylko wyniki badań, objawy, choroby, zabiegi, a nie człowieka.

    Reply 
    • Kejt
      Kejt Lipiec 29, 2016 10.55 pm

      Na pewno kształcenie też powinno się zmienić, ale sygnały muszą wyjść od „pacjentów”- inaczej nikomu nie przyjdzie do głowy, że coś jest nie tak.

      Reply 
  • Będę Mamusią Lipiec 29, 2016 09.34 pm

    Idąc do szpitala państwowego i nie płacąc za położną miałam plan. Chciałam rodzić na swoich warunkach, ale co z tego jak tak naprawdę nie miałam warunków. Mimo, że mnie nie poniżono, to czuję niedosyt. Gdy dostałam potężnych bóli, leżąc jeszcze na przedporodowej (w 5 osób!!) nikt mi nie pomógł, nie było przy mnie położnej, która by mnie wspierała, wytłumaczyła co robić. A wtedy właśnie potrzebowałam takiej pomocy. Sam poród oczywiście wspomagany przebiciem pęcherza, oksytocyną, Sama nie wiem czy to dobrze, wody były zielone… No a po porodzie, chciałam mieć córkę w kontakcie skóra do skóry chociaż przez pół godzinki i mimo, że prosiłam to nie miałam już siły się wykłócać. W tym całym szoku i zamieszaniu…. Najgorsze jest to, że część personelu była dobra, nie mogę narzekać. Ale dlaczego musi być tak, że tylko część jest dobra? Dlaczego ciągle słychać głosy „o, trafiłam na świetną położną” lub „uff, dobrze, że nie trafiłam na tamtą sucz…”?

    Reply 
    • Kejt
      Kejt Lipiec 29, 2016 10.02 pm

      Doskonale rozumiem co czułaś wtedy i czujesz teraz, naprawdę! Żeby musieć się prosić o własne dziecko, jak o tym myślę, to brzmi tak strasznie absurdalnie, a to norma, smutna norma!

      Reply 

Leave a Comment

Archiwum KejtPisze.pl

Nie kradnij!

Oświadczam, że wszystkie teksty i zdjęcia na blogu są moją własnością. Materiały, które nie są mojego autorstwa podpisuję źródłem. Proszę o niekopiowanie i niewykorzystywanie ich bez mojej zgody.